Milosc Muzyka Mordobicie


Woody Allen

Byl by smutnym, zwyklym Zydem
Co sie smieje gdzies po cichu
Tepo bije dyscypline
Tam co w cimrze(?) jest artysta

Wloczyl by sie po ulicach
W swoje plyca wciaga wiatr
Znal na pamiec Mickiewicza
Zamiast "yes" mowil "tak"

Woody Allen, to mial szczescie
Ze urodzil sie w tych stanach
Bo nad Wisla chlal by Czysta
I mial tylko jeden krawat

Siadalena jest ciekawy
Scenariusze jak z ksiezyca
A odpina(?) se realizm(?)
Sam to wszystko powymyslal

Zycie w Polsce toczy sie
Jak w sekwencjach jego filmu
W Stanach to jest wielka sztuka
U nas zwykla rzeczywistosc

Woody Allen, to mial szczescie
Ze urodzil sie w tych stanach
Bo nad Wisla chlal by Czysta
I mial tylko jeden krawat
[*3]

CZARNE GARNITURY

Czarne garnitury jezdza w czarnych Mercedesach
Z piskiem opon biora kazdy zakret
Wielki magnes tkwi w tych facetach
Az robi ci sie mokro w okolicach majtek
Na tylnym siedzeniu jest bardzo obszernie
Pociaga cie jazda w takim aucie
Gdy czarny garnitur patrzy na ciebie
Moglabys to robic z nim na asfalcie

Gdy on przyciska noga gas do dechy
To ty przyciskasz sie do niego
Garnitur chlonie twoj zapach kobiety
Jest krew na szybie, potracil pieszego
[*2]

Czarne garnitury jezdza w czarnych Mercedesach
Z piskiem opon biora kazdy zakret
Wielki magnes tkwi w tych facetach
Az robi ci sie mokro w okolicach majtek
Czarny garnitur zapala papierosa
I nic nie mowi, patrzy gdzies daleko
Jedzieci prosto, tknie za oknem szosa
Ten glupi przechodzien zbil wam reflektor

Gdy on przyciska noga gas do dechy
To ty przyciskasz sie do niego
Garnitur chlonie twoj zapach kobiety
Jest krew na szybie, potracil pieszego
[*4]

Twoje Glany

"Gdzie na dywan z tymi buciorami!"

Smierdza mocno jak kalosze wujka Tadzia
i sa ostre niczym szpilki twojej mamy
codziennie wkladzasz je i zakladasz
ciezkie buty, symbol zycia czyli glany

Dziki krzyk budzi cie z samego rana
"Lobuz, bandzior."
"Nie wytrzymam z nim juz dluzej"
Miast w pizamie ty sypiasz w glanach
Jestes wariat to juz wiedza wszyscy ludzie

Twoje glany,
twoje glany,
Twoje glany nie jednego juz skopaly

Twoje glany,
twoje glany,
twoje glany nie jednemu wycisk daly

Twoje glany to historia okolicy
Twoje glany, sztandar i wyzwanie
co nadepniesz piszczy, syczy, ryczy
a co kopniesz to juz jest zlamane

Sa jak nozem albo kosa ciete rany
jak wulkanu co wybucha wielka sila
waza tone i trzy kilogramy
Zyc bez glanow to dla ciebie jest mogila

W ciezkich czasach ciezkie buty sa jak zloto
na zadyme, do dziewczyny i do szkoly
w myslach fruwasz w nich bardzo wysoko
lecz najczesciej to niestety lapiesz doly

PROMIEN NAD GLOWA

Gdybym byl drzewem
rosl bym samotnie.
Wbilbym sie w ziemie
nad wzgorza oknem

A gdyby w kamien
ktos mnie zamienil
To na nic mrozy,
i deszcz jesieni

Promien nad glowa
jest dany bogom
Promien nad glowa
jest dany bogom

A gdybym moze
nagle sie stal
to bjac jak fale
wszystkich bym chcial

A gdyby noca
ktos mnie uczynil
to bym jak slepy
chodzil po ziemi

Wiatrem i piaskiem
Czy gruda blota
I tylko sloncem
nie chcial bym zostac

Bo gdyby sloncem
zostac kazali
To bym sie chyba
ze wstydu spalil

JAK SLODKO ZOSTAC SWIREM

Jak slodko byc idiota
Zima chodzic na bosaka
Noca tluc szyby w oknach
A w dzien na golasa latac
Nie znac sie na polityce
I byc glupim w kazdym calu
Jak zdrowo byc wariatem
w tym popieprzonym kraju

Jak slodko zostac swirem
Choc przez chwile, choc przez chwile
Jak slodko zostac swirem
Choc przez chwile, choc przez chwile

Ja sie nie dam, ja sie nie dam
Bede inny niz wy wszyscy
Pedze konie i uciekam
Slina mi na pysku blyszczy
Poprzewracam to co stoi
I polamie konferance (?)
Od normalnych tu sie roi
Tylko duren ma dzis szanse

NIE BEDZIEMY SPIEWAC PO ANGIELSKU

Mowia ze rock and roll nie jest to,
ze to Londyn i Nowy Jork,
ze czas juz zawial tam
chwyc mikrofon i grac
A mnie sie podoba,
ta zimna polska wiocha
Te same jakies grupy
I brzmienie Pipidowej

chorus
Nie bedziemy spiewac po angielsku
Nie bedziemy myslec tak jak oni
W dupie mamy wszystkich dziennikarzy
Nigdy, nigdy nie zlozymy broni
[*2]

Dwa tysiace kilometrow stad
Jest superodjazdowy lad
Stamtad byl Pagrok i Szerlock Holmes
Krolowa Anglii, Rolling Stones
A ja jestem z naszej wiochy
Szarpie druty po swojemu
Poslucham Polski dokwit
A nie brzmienie z Manchesteru

chorus

Sloma z butow mi wystaje
Kocham gebe swei Maryni
Wara ostro od Londynu
I od placu Picadilly
Lubie wypic polska wodke
I podziwiac polskie sracze
Chociaz smierdza bardzo mocno
Bobek wie ze sa opracze (?) (?)

chorus

VILLAGO VILLAGO

Eszte, keszte, pere pere keszte
Villago Villago
Eszte, keszte, pere pere keszte
Villago Villago
Eszte, keszte, pere pere keszte
Villago Villago
Eszte, keszte, pere pere keszte
Villago Villago
Villago Villago
Villago Villago
Villago Villago

NOWE KOMBINACJE

Nasz zespol to jest wielka sprawa, sprawa
Nasza muzyka bardzo klawa, klawa
Nasz idee niezniszczalne, alne
Nasze pomysly wprost genialne, alne

To tylko wiem

Nikt poza nami sie nie liczy, liczy
Nasz wokalista glosno krzyczy, krzyczy
Nasze sztandary czarno-biale, biale
Arktyki lawy klapki wale, wale

To tylko wiem

Wie, wie, wie, wie, wie, wie, wie, wiemy
Wie, wie, wie, wie, wie,wielka sprawa

POBUDKA DLA NIEBOSZCZYKA

Mam walkana, w nim kasete
w uszach dzwoni mi muzyka
Glowa dudni tak jak beben
Jak ja gram po kosciach strzyka

Wszyscy patrza sie wokolo
ze ja dziwak podruguje
Ja rytmicznie macham glowa
narzad sluchu sobie psuje, sobie psuje

Jak slucham glosniej muzyki,
to budza sie nieboszczyki
Jak slucham glosniej muzyki
to budza sie nieboszczyki

Kiedy siedze sobie w chacie
Do magnetu galka krece
Potencjometr jest na maksie
I sasiadce peka serce
Ojciec wate w uszy wklada
Szyby drza jak galareta
Dziadek umarl juz na zawal
Dla mnie radosc, dla nich meka
Czasem mam ochote wielka
zrobic dowcip bardzo srogi
wszystkich co beda po reka
chukiem przybic do podlogi, do podlogi

Jak slucham glosniej muzyki,
to budza sie nieboszczyki
Jak slucham glosniej muzyki
to budza sie nieboszczyki

ZWIEWAM Z BUDY

Dyrektorka naszej budy
co ma zeza i marzenia
bardzo bardzo mnie nie lubi
bo ja rece mam w kieszeniach

Pale gandzie w ubikacji
ordynarnie sie odzywam
i nie jestem dobry z matmy
z lekcji ciagle sie urywam

chorus
Zwiewam z budy,
zwiewam z budy,
bo potworne tam sa nudy
zwiewam, zwiewam z budy,

Nauczyciel od fizyki,
stary dziadek nie do zdarcia
lubi swoje uczennice
cwiczy z nimi prawo tarcia

Wozny szkolny, Stefan Balon
nos w fiolecie, oczy krowie
gdy mu kospniesz troche szmalu
kupi wino owocowe

chorus

Nikt tu z toba nie pogada
wkuwaj wszystko tak jak leci
ucz sie, pracuj, nie zawzdzaj
Mieszko, Hitler, Lwowskie dzieci

Bog, Ojczyzna, Geografia
dostac mozna tylko szalu
polska szkola, wielka klatka
modl sie, nie mysl, klamke caluj

HISTORIA Z KOSZAR

Ta historia jest banalna
A zdarzyla sie w koszarach
Przemoc, musztra, silna armia
Dobry zolnierz, wielki wariat

Nasz bohater, mlot i kosa
Zwylky sobie szeregowy
Dyscypline bardzo kochal
Byl sumienny i surowy

Rownac szereg, zamknij usk(?)
W prawo patrz i naprzod marsz
Defilada, pelny luz
Wojsko, miesnie oraz bat

Gdy ojczyzna go wzywala
Gotow byl do wszystkich zadan
Czyscil lufy oraz dziala
I na bacznosc zawsze stawal

Poszly w cacki wszytkie klocki
Gdy automat dali w lapy
Seria wyrznal pol jednostki
Bo on lubil automaty

Rownac szereg, zamknij usk(?)
W prawo patrz i naprzod marsz
Defilada, pelny luz
Wojsko, miesnie oraz bat

Strach oblecial generala
Zuch z zolnierza byl idiota
Co przezedzil stan w koszarach
Jak arszenik lub samolot

To historia koszarowa
Strzelac moze kazdy wariat
Spust naciskasz, peka glowa
Trzeba dzwonic po grabarza

Rownac szereg, zamknij usk(?)
W prawo patrz i naprzod marsz
Defilada, pelny luz
Wojsko, miesnie oraz bat

BUNTOWNIK Z AEROZOLU

Gdy naciskam reka spray
Pryska prosto w biala sciane
Z szarych murow robie raj
Wszystkie tynki mocno plamie

Spray to jest moj caly swiat
Nosic(?) sztuki I pomyslow
Szybka bron przeciw wam
Niezaleznych bron artystow
Niezaleznych bron artystow

Ja sprayem maluje
Mam spray w kieszeni
Ide I smaruje
Moze, moze sie cos zmieni

Dzielnicowy juz wie o mnie
czuwa dzielnie I poluje
W bramie zlapal mnie za spodnie
Krazy gdy cos namaluje

Grzeczni ludzie mowia "Skandal"
"Dac mu pala prosto w beret"
"Ten ze spayem to jest wandal"
Rece spuchna mu za kare
Rece spuchna mu za kare

Ja sprayem maluje
Mam spray w kieszeni
Ide I smaruje
Moze, moze sie cos zmieni

Ma galeria to ulica
Sklep spozywczy, sciana domu
Ja rysuje tak jak Tiszant
Tylko nieco po kryjomu

Ja sprayem maluje
Mam spray w kieszeni
Ide I smaruje
Moze, moze sie cos zmieni
Maluj mury
Maluj mury
Swiat ponury
Swiat ponury

GDY ZAMAWIAM PIERWSZE PIWO

"Panie Stefo, cztery piwa prosze"

Gdy zamawiam pierwsze piwo
To ty lekko sie usmiechasz
Mowisz ze znasz chlopcow z Zyio
I do kufla cos mi wlewas

Gdy juz pije drugi kufel
Patrze tepo na twe nogi
Rzes Ciechowski to twoj kumpel
Mowi ci "mozesz zadzwonic"

Dajcie wiecej piwa
Glowa mi sie kiwa

Wlewam w siebie trzeci browar
"Tu Waklerski, razem z zona,
Ostro sie gimnastykowal"
Pili z toba ci z Debowa

Kiedy zlopie czwarte wiadro
To ty szepczesz mi do ucha
Ze ci cos do oka wpadlo
I John Lennon tego szuka

Dajcie wiecej piwa
Glowa mi sie kiwa

Ledwo stoje juz na nogach
Jezyk mi sie calkiem placze
Johny Roten cie calowal
Usta w piwie ciagle mocze

Gdy wynosza mnie juz z knajpy
Bo strzelila mi watroba
Ty z daleka za mna walczysz
"BIG CYC tutaj tez tankowal"

Dajcie wiecej piwa
Glowa mi sie kiwa

Dajcie wiecej piwa
Glowa mi sie kiwa

Sto lat, sto lat

Dajcie wiecej piwa
Glowa mi sie kiwa

"Skiba, choc na slowko"